Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Opozycja chce poprawek do ustawy o IPN-ie

Dodano: 01/02/2018 - numer 1940 - 01.02.2018
POLITYKA \ Opozycja jest zgodna co do ogólnego zapisu nowelizacji ustawy o IPN-ie,
zgodnie z którym użycie sformułowania „polskie obozy koncentracyjne” ma być karane. Politycy Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej twierdzą jednak, że skoro Izrael ma pewne wątpliwości, jej przepisy należałoby uszczegółowić. Nie chcą jednak jednoznacznie opowiedzieć się po którejś ze stron.   
Moim zdaniem kary zawarte w ustawie za to, że ktoś publicznie i wbrew faktom będzie przypisywał polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką, są zbyt ostre. Powinny być kary finansowe lub ograniczenia wolności, a nie trzy lata więzienia. Natomiast nie podzielam opinii strony izraelskiej, jakoby projekt miał ograniczać wolność słowa – mówi w rozmowie z „Codzienną” Jan Rulewski, senator Platformy Obywatelskiej, odnosząc się do nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. 
Senator skomentował również zakaz Zdzisława Sipiery, wojewody mazowieckiego, ws. wstrzymania ruchu w okolicach ambasady izraelskiej, by nie podgrzewać emocji związanych z napięciem polsko-izraelskim. Przypomnijmy, że w tym miejscu planowana była demonstracja środowisk narodowych. – Po tym zakazie mogłoby się wydawać, że wojewoda nie zna prawa. Ustawa o zgromadzeniach mówi bowiem, że taką decyzję można podjąć w wyjątkowej sytuacji. Nie mamy żadnej wojny z Izraelem, więc nie widzę powodu dla zakazu pokojowej demonstracji. Wojewoda nie powinien wskazywać, które demonstracje są złe, a które dobre – dodaje Rulewski. Jednak o tym, że istniało niebezpieczeństwo ze strony narodowców, informowała Joachima Brudzińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji, m.in. Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. 
O komentarz do konfliktu na linii Polska–Izrael poprosiliśmy również Paulinę Henning-Kloskę, rzecznik prasową Nowoczesnej. – Ustawa daje sądowi dowolność interpretacji. W związku z tym, jeśli zaistniały wątpliwości, należałoby pewne wątki doprecyzować. Oczywisty jest natomiast fakt, że Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, ponosi odpowiedzialność za to, jak nowelizacja ustawy została odebrana przez stronę izraelską. Leżała ona bowiem ponad rok w szufladzie i nagle ją wyciągnięto – twierdzi Henning-Kloska. Według wiceministra Jakiego ustawa była konsultowana i nie zgłaszano co do niej wątpliwości. 


     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze